Wspomnienia

WSOPMNIENIA BOLESŁAWA NAMEDYŃSKIEGO

historia szkoły - zdjęcia 

” W Sieniawie Lubuskiej funkcjonowała od września 1946 r. zorganizowana Szkoła Podstawowa. Kierownik i zarazem jedyny nauczyciel nie bardzo dawał sobie radę z ilością i różnorodnością przedmiotów, więc zaproponował mi (Bolesławowi Namedyńskiemu) pracę w charakterze pomocnika. Wiedział bowiem, że przed wojną zdążyłem ukończyć rok wyższych studiów. Zgłosiłem się do Powiatowego Inspektoratu szkolnego Wydziału Oświaty w Sulęcinie. Tam władze stwierdziły, że pilniejszą sprawą jest pomoc dzieciom i młodzieży w Boryszynie. Nie było tam jeszcze szkoły. Tę szkołę jednak trzeba było organizować od podstaw. Zgodziłem się i zostałem pierwszym Kierownikiem Publicznej Szkoły Podstawowej w Boryszynie, która istniała na razie tylko na dokumencie, który otrzymałem. Do września 1947 roku został nam przydzielony budynek po dawnej niemieckiej szkole – tuż za murem kościelnym. Były tam dwie klasy jako tako urządzone: poniemieckie ławki, i tablice, można więc było uczyć. Ławki z poniemieckiej szkoły żołnierze sowieccy porozciągali na wszystkie strony po domach, a nawet jedną znaleziono na łące za domem Państwa Szostaków. Zajmowali pałacyk tych Państwa. Ławki były wygodnym sprzętem do czyszczenia broni. Młodzież znosiła te ławki z wszystkich kątów do szkoły i tak w końcu powróciły na swoje miejsce. Uczyłem wszystkie dzieci wszystkich przedmiotów, nawet języka polskiego, z którym sam miałem dość duży problem, ponieważ na zesłaniu w Archangielsku używaliśmy głównie języka rosyjskiego. Do szkoły dochodziłem codziennie 3 km drogą brukową łączącą Boryszyn z Sieniawą. To było dość uciążliwe. Po lekcjach taki sam powrót. Nawiązałem kontakty z młodzieżą i z dziećmi. Szkoła ruszyła przepisowo 1. września 1947roku. Uczniowie dochodzili także z okolicznych wsi: Staropola, Zarzynia, i Wysokiej. Była to szkoła 4-ro klasowa. Po trzech latach z tej szkoły zrobiła się szkoła 7-o klasowa. Doszedł więc do pomocy młody nauczyciel (?) i później nauczycielka – Teresa Tulinowska. W listopadzie 1947roku ożeniłem się z Jadwigą Puzinowską i stało się tak, iż zamieszkałem w Boryszynie, bardzo blisko szkoły. W budynku dzisiejszej Szkoły Publicznej mieściły się biura zarządu budowy umocnień niemieckich i jeszcze nic tam nie było uładzone. Plac pełen był jakichś rur, części metalowych itd. Wszystko tam było, czego Niemcy używali do budowy bunkrów.
Inspektorat sulęciński dowiedziawszy się, że szkoła pęka w szwach, nakazał i sfinansował remont budynku biur budowy umocnień. Zaczęto od burzenia ścian, tak, by powstały większe pomieszczenia nadające się na klasy. Doradzałem i dopatrywałem remontów, by budynek po remoncie był w miarę funkcjonalny. Remont rozpoczęto w roku 1949. Po zakończonym remoncie w tym budynku rozpoczęły się lekcje”.

Comments are closed.